
Pędzenie po pierwsze miejsca, nadmierna rywalizacja, bezwzględna konkurencja – to rzeczy, które pozornie potępiamy, ale niestety wszyscy się do nich uciekamy, nawet w Kościele. Dlatego tym bardziej potrzebujemy głębokiego wsłuchania się w ewangeliczne przesłanie o pokorze, o czym mowa w dzisiejszej Ewangelii. W dwóch krótkich przypowieściach, Jezus daje nam w tej materii dwie proste rady.
Pierwsza dotyczy skromności: „Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca”. Pokora nie zaczyna się od wielkich wyrzeczeń, ale od małych kroków. Wystarczy, że nie uważasz, iż na wszystkim znasz się lepiej niż inni. Wystarczy, że nie będziesz wszystkimi możliwymi środkami zabiegał o to, by uczynić wybitniej, genialniej, wyjątkowo, tak jak nikt inny. Uważaj, by ambicja nie wyniosła cię – jak skrzydła Ikara – zbyt wysoko!
Ale uwaga! Pyszne może być również dążenie do bycia zawsze ostatnim: dobrowolne pozostawanie w cieniu, potajemne czekanie, aż ktoś nas znajdzie, patrzenie z góry na tych, którzy mają słabość do zaszczytów i tytułów… Inaczej mówiąc, nie zajmować pierwszego miejsca wcale nie oznacza poszukiwania ostatniego krzesła, bo pokora nie polega na tym, aby mówić i myśleć o sobie źle. Pokora, to właściwa ocena własnych możliwości, bez udawania lepszego czy gorszego niż się faktycznie jest. Dlatego Jezus radzi: zachowaj dystans! Być pokornym, znaczy być na swoim miejscu, czyli nie myśleć o sobie ni mniej, ni więcej niż należy.
Druga rada Jezusa, to zaproszenie do szczodrości: „Kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych, niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć”. Nie trudno zauważyć, że recepta na szczęście jaką daje Jezus polega na czynieniu dobra nie tylko tym, którzy nam się odwdzięczą, ale również tym, od których wdzięczności nie doświadczymy. Dlaczego? A no dlatego, abyśmy nie mylili szczęścia z satysfakcją. Faktycznie, jakże często ludzie są nieszczęśliwi, bo im się nie odwdzięczono za dobro, które uczynili. A dzieje się tak dlatego, iż nie szukają szczęścia, tylko satysfakcji. Otóż, szczęścia nie da się zaplanować. Ono przychodzi zawsze jako dar i niespodzianka.
I jeszcze jedno. „Pokorne cielę dwie matki ssie” – przekonuje znane polskie przysłowie. Ale bywa często tak, iż to cielę wcale nie jest pokorne, lecz cwane, leniwe, wyrachowane i pazerne. Bo człowiek prawdziwie pokorny nie tylko zna swoje miejsce w życiu; nie tylko wie, na co go stać i jakie cele może sobie postawić, ale także konsekwentnie do nich dąży odrzucając wyrachowanie, tchórzliwość czy izolację. Bo pokora to także świadomość bycia częścią większej całości. Prowadzi ona zarówno do zatroskania o innych, jaki i do docenienia ich wiedzy oraz otwartości na ich pomoc.
Stanisław STAWICKI
Ks. Stanisław Stawicki. Pallotyn. Urodził się w 1956 roku w Kowalu. Przez wiele lat pracował na misjach w Rwandzie, Kamerunie, Kongo i Wybrzeżu Kości Słoniowej. Sześć lat spędził w Rzymie. Równie sześć w Paryżu, gdzie w 2003 roku na Wydziale Teologicznym jezuickiego Centre Sèvres obronił pracę doktorską Współdziałanie. Pasja życia. Życie i sposób życia Wincentego Pallottiego (1795-1850). W sierpniu 2021 powrócił do Paryża, gdzie do września 2024 roku pracował jako proboszcz parafii Świętych Jakuba i Krzysztofa w XIX dzielnicy zwanej „La Villette”. Obecnie pełni funkcję ojca duchownego i wykładowcy w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie koło Warszawy. Jest autorem trzech pozycji książkowych w języku polskim: Sześć dni. Rekolekcje z Don Vincenzo (Apostolicum, Ząbki 2011), Okruchy pallotyńskie na dzień dobry i dobranoc (Apostolicum, Ząbki 2017) oraz Okruchy pallotyńskie znad Tybru (Apostolicum, Ząbki 2021).
Recogito, rok XXVI, sierpień 2025