
Chciałabym być architektem
Chciałabym być architektem, budować przyjaźnie
z cienkich gałązek wikliny, gliny żółtej od blasku,
kamienne fundamenty z głazów zbieranych na skraju,
nieduże schody z wygiętą poręczą wykutą ludzką ręką.
Bez drzwi, mogłyby być, ale otwarte na oścież,
okna wielkie, żeby łaskawie zieleń się przeglądała,
pokoje przechodnie – dla wiatru kołyszącego żyrandole,
w ich dźwięku spalibyśmy długo, śnilibyśmy przyjaźnie.
Szafa skrzypiąca na zawiasach, w zasadzie niepotrzebna,
kilka ubrań leżałoby w walizce, jedyna pamięć po przodkach.
Oszczędzałabym drewno, żeby nie krzywdzić drzew,
zrobilibyśmy stół i niskie stołki, zbili skrzynie łóżek,
klepisko do chodzenia na boso,
a na nim mech miękki jak perski dywan,
poduchy wypchane owczą wełną, zapachem siana.
Nad nimi lampa rozedrgana z cieniem szarego płótna
i świetliki kołyszące się w mroku, żeby dzieci nie bały się złego.
Wybudujmy coś niedrogiego, bliskiego ciału i duszy
z konika polnego koncertem, jasną gwiazdą nad nieboskłonem.
Obiecanki
Obiecuję, że nie będę już płakać, obiecuję być rozumną,
nieugiętą w sprawach ważnych, niezłomną amazonką dumną,
szukającą sytuacji bezspornych, tajemniczą dla obcych.
Subtelna jak dotyk trawy, chodząca po falach, pastelowa,
zaangażowana, więcej z pędzlem, mniej ze słowem.
Obiecuję przemalować szarości, rozbijać betony,
manifestować w sprawach słusznych, powrócić do śpiewu.
Budować szczęśliwe domy, w przestworzach puszczać latawce.
Obiecuję być sobą, powrócić do przeszłości, wyplatać pomosty
dla pamięci, pochylić się nad zdrowiem własnym.
Obiecuję po to, by się bronić przed zasadzkami,
buciorami, nagłym upadkiem, skażoną wodą.
Przed paszczą lwa z głową wroga, pożogami i zawieruchami,
chorobliwą nieśmiałością.
Obiecuję iść w świat, poznawać jego języki, bronić skrzywdzonych,
gwizdać na wszystko, kiedy trzeba odpocząć.
Kupić barkę, popłynąć z prądem w dół rzeki. Przytulać się do rąk łaskawych,
pozbierać pod dach dzieci, czytać więcej, opowiadać bajki spragnionym,
porozdawać rzeczy niepotrzebne.
Obiecuję bronić się przed zazdrością, poskromić własną złość,
poznawać filozofię obwoźną, tworzyć nowe sformułowania,
dostrzegać pory roku, zakwitnąć wiosną.
Renata T. KOREK
Renata T. Korek (1962), ur. w Trzebiatowie. Poetka, pedagożka, działaczka społeczna, malarka, fotografka, menedżerka kultury, badaczka historii i tradycji regionalnej, autorka artykułów i opracowań naukowych, książek dla dzieci i tomów poetyckich. W 2012 r. ukazała się jej debiutancka książka poetycka Jechałam aleją światła. Kolejną, Kobieta, która chce być mną wydała w 2016 r. Na rynku wydawniczym pojawiły się dla dzieci Wierszowanki do poduszki (2019), Bajka o Zielonym Kocie (2021) oraz Zaczarowane Podwórko (2023). Podsumowanie swoich badań pomorzoznawczych zawarła w publikacji Prace pomorskie, cz. I etnograficzna (2021). Od początku 2022 roku publikuje swoje wiersze i zdjęcia w periodyku „Recogito” (recogito.eu). Jej wiersze o wojnie w Ukrainie (wybór) zostały wydane w ukraińskiego almanachu ART TRANSLATONICA VIII, 2023. Bohaterka i uczestniczka wielu reportaży oraz audycji radiowych i telewizyjnych. Prowadzi Trzebiatowski Ośrodek Kultury. Twórczyni wielu znanych projektów kulturalnych. Członkini Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i międzynarodowej organizacji IBBY, nagrodzona m.in.: Dyplomem Europejskim (Poczdam 2008), Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2020), nagrodą Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego PRO ARTIS za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kultury (2023). (profil: Encyklopedia Pomorza Zachodniego Pomeranica). Mieszka w Trzebiatowie.
Recogito, rok XXVII, marzec 2026
