
W listopadzie 1958 roku włoski kardynał Angelo Roncalli, zostaje wybrany papieżem i przyjmuje imię Jana XXIII. Jedna z jego pierwszych wizyt poza Watykanem ma miejsce w rzymskim szpitalu dziecięcym. Poruszony do łez cierpieniem małych pacjentów zatrzymuje się przy łóżku siedmioletniej Karminy, która wskutek zapalenia opon mózgowych całkowicie oślepła.
„Wiem, ty jesteś papieżem” – odezwała się dziewczynka, ale ja nie mogę cię widzieć, bo jestem ślepa.
Ojciec Święty pochylił się nad Karminą, pogłaskał jej bladą rączkę i szepnął: „Moje dziecko, przeważnie wszyscy jesteśmy ślepi”.
Przywołuję tę opowieść z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, iż w dzisiejszej Ewangelii (J 9, 1-41) Jezus otwiera oczy ślepemu od urodzenia. Otóż sądzę, że jedną z przeszkód, które nie pozwalają nam odnaleźć własnej drogi, jest to, że nie zdajemy sobie sprawy, jak dalece jesteśmy ślepi. Gdybyśmy o tym wiedzieli, usilniej szukalibyśmy uzdrowienia, zwłaszcza u Tego, który widzi lepiej od nas i chce nam otworzyć oczy, abyśmy widzieli tak jak On widzi.
Po drugie, czwarta niedziela Wielkiego Postu nosi nazwę Laetare, co znaczy „raduj się”. Spotkanie Jana XXIII z Karminą, wprowadza ów subtelny akcent radości w cierpienie tejże dziewczynki. Dobry Papież Jan znany był zresztą z takiego sytuacyjnego poczucia humoru. Psychologowie powiadają, że jest to znak wysokiego stopienia wrażliwości na różne sytuacje.
To bardzo cenny dar. Potrzebujemy go również w Kościele. W odpowiedniej dawce i we właściwym kontekście, rzecz jasna, bo nie zawsze i nie ze wszystkiego można żartować. W wielu jednak momentach trafny żart pozwala obniżyć napięcie, pomaga zdystansować się wobec trudności, otwiera na dobre spotkanie z drugim człowiekiem, a w konsekwencji też i z Bogiem.
I jeszcze jedno. Tak się składa, że tegoroczna niedziela radości przypada 15 marca. Otóż, 15 marca w starożytnym Rzymianie zaczynał się rzymski nowy rok. W rzeczy samej, zanim wprowadzono kalendarz z jego początkiem w styczniu, marzec był pierwszym miesiącem roku. A skoro zaczyna się nowy rok, trzeba go odpowiednio powitać. Najlepiej z przyjaciółmi, dobrym jedzeniem, winem, śpiewem i tańcem. Wszystko to odbywało się na cześć dość tajemniczej bogini o trochę dziwnym imieniu: Anna Perenna. To ona była personifikacją roku, który się odnawia. Jej imię tłumaczy się jako „rok wiecznie trwający” albo „rok powracający”. Rzymianie mieli nawet specjalne życzenie związane z tą boginią: „annare perennareque commode”, czyli „obyśmy szczęśliwie przeszli przez cały rok, od początku do końca”.
Tak czy inaczej, Anna Perenna symbolizowała ciągłość życia. Rok, który się kończy, ale zaraz zaczyna od nowa. Zimę, która ustępuje miejsca wiośnie. I człowieka, który wie, że czas płynie i chce go przeżyć dobrze. Dlatego Rzymianie nie witali nowego roku poważnymi przemowami, ale w atmosferze radości, pikników i śpiewów w gaju nad Tybrem. Pili też duże ilości wina, wierząc, że tyle lat życia zyskają, ile pucharów opróżnią. Trudno o bardziej optymistyczną filozofię życia!
Stanisław STAWICKI
Ks. Stanisław Stawicki. Pallotyn. Urodził się w 1956 roku w Kowalu. Przez wiele lat pracował na misjach w Rwandzie, Kamerunie, Kongo i Wybrzeżu Kości Słoniowej. Sześć lat spędził w Rzymie. Równie sześć w Paryżu, gdzie w 2003 roku na Wydziale Teologicznym jezuickiego Centre Sèvres obronił pracę doktorską Współdziałanie. Pasja życia. Życie i sposób życia Wincentego Pallottiego (1795-1850). W sierpniu 2021 powrócił do Paryża, gdzie do września 2024 roku pracował jako proboszcz parafii Świętych Jakuba i Krzysztofa w XIX dzielnicy zwanej „La Villette”. Obecnie pełni funkcję ojca duchownego i wykładowcy w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie koło Warszawy. Jest autorem trzech pozycji książkowych w języku polskim: Sześć dni. Rekolekcje z Don Vincenzo (Apostolicum, Ząbki 2011), Okruchy pallotyńskie na dzień dobry i dobranoc (Apostolicum, Ząbki 2017) oraz Okruchy pallotyńskie znad Tybru (Apostolicum, Ząbki 2021).
Recogito, rok XXVII, marzec 2025
