
Ciągle wierzę w życie
nie dysponuję bronią atomową
nie posiadam samolotów bomb i rakiet
nie mam karabinów maszynowych i granatów
nie wydaję rozkazów żadnej armii
mam tylko wiersze śmiertelne i kruche
słowa które nigdy nie zmienią się w miecze
wiarę która ciągle wierzy w niemożliwe
Miłość która umiera na szczycie Golgoty
i zmartwychwstaje pod osłoną nocy
dlatego z uśmiechem budzę się o świcie
i w śmierć nie wierzę –
ciągle wierzę w życie
27.I.2025 – 13.V.2026. Police.
Historia zwyczajnego człowieka opowiedziana w skrócie
już w dzieciństwie marzył żeby być kimś ważnym
z uporem wspinał się po drabinie kariery i sławy
wierząc że cel uświęca środki
czyli że wszystkie chwyty są dozwolone
zdobył tytuł stanowisko i pieniądze
kupował kolejne domy i samochody
pisano o nim na pierwszych stronach najpoczytniejszych tygodników
pokazywano w telewizji przeprowadzano wywiady
coraz więcej osób słuchało jego poleceń które brzmiały jak rozkazy
ziemski raj skończył się w chwili
kiedy położono go w szpitalnej sali
chropowata piżama ukryła jego ważność
a pieniądze nie mogły zapewnić niczego
dopiero wtedy przypomniał sobie
co widział za bramą cmentarzy
że groby wszystkich są tak samo niewielkie
nie mieszczą domów i samochodów
przez bramę śmierci mógł przenieść tylko miłość
próbował wypatrzeć ją w swoim życiu
prawda okazała się porażająca
NIGDZIE JEJ NIE BYŁO
21.I.2025 – 12.V.2026. Police.
Jak przeżyć tę wojnę polsko-polską
jesteśmy dziwnym narodem
lubimy mieć wrogów bo wtedy potrafimy się jednoczyć
i tylko wtedy nie ma dla nas rzeczy niemożliwych
w sytuacji zagrożenia potrafimy wszystko rzucić na szalę
i jesteśmy gotowi umierać za Ojczyznę
od osiemdziesięciu jeden lat mamy pokój
samoloty z bombami nie latają nad naszymi głowami
zrobiło się nudno życie zaczęło nużyć
dlatego wymyślamy ciągle nowe partie
z którymi utożsamiamy się całym sercem
nareszcie mamy z kim walczyć
od wielu lat toczy się wojna bez czołgów i karabinów
codziennie spadają słowa jak kamienie
a Ojczyzna – ta biało-czerwona
czeka kiedy zamilkniemy aby zapytać
Jak przeżyć tę wojnę polsko – polską
Jak przeżyć…
Jak przeżyć…
16.I.2025 – 13.V.2026. Police.
Lekarz
lekarz mówi –
Dziewięćdziesiąt tysięcy złotych to zbyt mało
na godziwą miesięczną pensję
a Jezus przybity do krzyża
mówi –
A Mnie za całe ziemskie życie
za grozę Ogrojca i krwawy pot
za mękę śmierć i przebity bok
wystarczy całkiem zwyczajne
Bóg zapłać
Anioł Stróż który towarzyszy mi
we dnie i w nocy
mówi do mnie –
Pomyśl
Kto ma rację
02.XII.2025 – 07.I.2026. Police.
Musi boleć
codziennie coraz dalej odchodzę od kołyski
coraz mocniej boli odcięta pępowina
gdzieś w trawie zgubił się elementarz i alfabet
przybyło dróg szybkiego ruchu i autostrad
którymi bezpiecznie można dojechać do nikąd
w lampach stojących przy drodze zapala się ciemność
ale nawet filozofowie nie mają odwagi
żeby z głębin duszy wypuścić stado trudnych pytań
ludziom wystarcza tak zwany święty spokój
przynoszący bańki mydlane kolejnych złudzeń
raniących najbardziej w czasie bezsennych nocy
ściany domów stały się jak mury
pozwalające zapomnieć o płaczu za ścianą
coraz częściej w oczach pojawiają się łzy
które są małymi okruchami strąconych gwiazd
życie stwardniało jak chleb leżący na stole
a ja – homo sapiens – dziwię się każdego dnia
że nawet miłość mówiąca setki wyselekcjonowanych słów
musi boleć
15.IV.2026 – 05.V.2026. Police.
Obudź serca w kamieniach
ile jeszcze bomb musiałoby spaść na domy pełne marzeń
ile dzieci musiałoby utracić uśmiech matek
ile łez trzeba by wylać na ziemię która stała się cmentarzem
ile zim przeżyć w piwnicach zamienionych na schrony
co trzeba by zrobić aby ptaki znów zaczęły śpiewać
i żeby lasy stały się bezpieczne dla ludzi i zwierząt
Boże – Dawco życia
przywróć Obraz i Podobieństwo tym
którzy zgubili sumienia
i – jeśli możesz –
obudź serca
w kamieniach
15.I.2025. Złoczew.
12.V.2026. Police.
Tak mało życia w życiu
Przychodzimy na ten świat bez niczego
Umieramy nie zabierając niczego
A w międzyczasie kłócimy się o wszystko*
kupujemy – gromadzimy – pomnażamy
chcemy mieć bardzo dużo wszystkiego
jakbyśmy bali się głodu wojny i pustki
mamy wiele domów
samochodów i pieniędzy
a samotności ponad wytrzymałość
a Bóg patrzący na nas z lotu ptaka
mówi z wielkim zdziwieniem
Tak mało życia w życiu
tak mało
tak mało
13.IX.2025. Legnica.
12.I.2026. Police.
* Tekst znaleziony w internecie
Ślady po nas
wokół nas tak wiele śladów
po nas
ślady butów
niedopałki papierosów
zagubione klucze
opróżnione portfele
listy wyrzucone na śmietnik po naszej śmierci
butelki po alkoholu
ubrania pogryzione przez mole
szklanka z niedopitą herbatą
groby ciągle milczące
tak wiele dowodów na to
żeśmy naprawdę byli
i nigdzie
śladów miłości
25.X.2025. Legnica.
06.I.2026. Police.
Wacław BURYŁA
Wacław Buryła – kapłan, poeta, propagator kultury. Urodził się 1954 roku w Pruchniku k/Jarosławia. W latach 1974-1980 studiował w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1980 roku Pracował w parafiach: Św. Piotra i Pawła w Sycowie (1980-1987- jako wikariusz), Św. Maksymiliana Kolbe we Wrocławiu (1987-1990 – jako wikariusz), Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Boguszycach k/Oleśnicy (1990-1994 – jako proboszcz), Św. Maksymiliana Kolbe w Krośnicach/1994-2023 – jako wikariusz/. Autor 65 pozycji książkowych – ostatnio wydrukował: Syberyjskie wiersze, Między miłością a bólem. Wybór wierszy, Nie życzę ci wesołych świat, czyli księga tylko dobrych życzeń, Maminka, Życie pełne cudów, Ciągle wierzę w Miłość, Nasz BODZIU, Spycimierskie Boże Ciało. Jego wiersze znalazły się także w wielu antologiach poetyckich oraz były prezentowane w wielu stacjach radiowych i telewizyjnych. Jego wiersze były tłumaczone na język włoski, francuski, rosyjski, ukraiński, litewski, czeski, węgierski i arabski.
Recogito, rok XXVII, lipiec 2026
