
W miniony czwartek, 11 czerwca 2026 roku, uczestniczyłem w Warszawie w spotkaniu poświęconym życiu i twórczości Wiesława Myśliwskiego. Miało ono miejsce w Pałacu Rzeczypospolitej przy Placu Krasińskich.
Wieczór został zatytułowany „Spotkanie z Mistrzem”, a jego organizatorem było Wydawnictwo Znak. Aktualna prezeska Wydawnictwa Znak, Pani Dominika Kozłowska oraz wieloletni redaktor Znaku, Pan Jerzy Illg, rozmawiali o Myśliwskim z zaproszonymi gośćmi, którymi byli dr Karolina Wawer, prof. Roch Sulima, red. Wojciech Bonowicz oraz malarz Stanisław Baj. Fragmenty książek Myśliwskiego czytali Grażyna Barszczewska i Robert Więckiewicz. Wieczór został również uświetniony muzyką ulubionego kompozytora Myśliwskiego, Adama Pierończyka. Wybitny polski saksofonista jazzowy sam grał na saksofonie sopranowym.
Jeśli „Spotkanie z Mistrzem” okazało się nie tylko udanym, ale i poruszającym, to zdecydowanie dlatego, iż rozmawiali o nim ludzie, którym dane było tworzyć z Myśliwskim – a Jemu z nimi – realne więzi opierające się na spotkaniach, obecności, współpracy, zaangażowaniu, dzieleniu wspólnych zainteresowań, wzajemnym ubogacaniu się.
Wszyscy podkreślali, że Myśliwski był wirtuozem języka. Po mistrzowsku umiał w prostych zdaniach opowiedzieć najbardziej złożone prawdy. Sam zresztą twierdził, że „w jednym zdaniu może się dużo zmieścić. Może się wszystko zmieścić. Może się całe życie zmieścić”. Chyba dlatego na zakończenie spotkania uczestniczący w nim paneliści zostali zaproszeni do skomentowania takiego właśnie jednego potężnego zdania samego Mistrza: „Jedno, co mogę powiedzieć, to to, że staram się pisać tak, by nie odbierać ludziom nadziei”.
Tak, twórczość Myśliwskiego nie zostawia czytelnika w poczuciu beznadziei. „Nawet jeśli opisuje trudne, tragiczne czy bolesne ludzkie losy, Myśliwski zawsze daje wiarę w człowieka – mówił Wojciech Bonowicz, bo jego twórczość zaprasza do spotkania z własnym życiem, poszukiwania mądrości, sensu i prawdy, a prawda nie musi przygnębiać”. Pokazywanie prawdziwego, często trudnego życia ma sens, bo pozwala nam lepiej zrozumieć samych siebie. A „znaleźć siebie to nieprosta sprawa – pisał Myśliwski. – Kto wie, czy nie najtrudniejsza ze wszystkich spraw, jakie człowiek ma do załatwienia na tym świecie”. Krótko mówiąc, dobra literatura powinna scalać, zbierać to, co w życiu rozbite i nadawać temu sens.
I jeszcze jedno. Piszę ten felieton w dniu liturgicznego wspomnienia św. Antoniego Padewskiego (13 czerwca), powszechnie znanego jako patrona rzeczy zagubionych. Ale nie tylko rzeczy. Jego opieką objęci są także zagubieni ludzie. To dobra okazja, by powierzyć mu dzisiaj osoby zagubione w życiu, szukające sensu, wiary, miłości… Również to, co we mnie zagubione.
Stanisław STAWICKI
Ks. Stanisław Stawicki. Pallotyn. Urodził się w 1956 roku w Kowalu. Przez wiele lat pracował na misjach w Rwandzie, Kamerunie, Kongo i Wybrzeżu Kości Słoniowej. Sześć lat spędził w Rzymie. Równie sześć w Paryżu, gdzie w 2003 roku na Wydziale Teologicznym jezuickiego Centre Sèvres obronił pracę doktorską Współdziałanie. Pasja życia. Życie i sposób życia Wincentego Pallottiego (1795-1850). W sierpniu 2021 powrócił do Paryża, gdzie do września 2024 roku pracował jako proboszcz parafii Świętych Jakuba i Krzysztofa w XIX dzielnicy zwanej „La Villette”. Obecnie pełni funkcję ojca duchownego i wykładowcy w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie koło Warszawy. Jest autorem trzech pozycji książkowych w języku polskim: Sześć dni. Rekolekcje z Don Vincenzo (Apostolicum, Ząbki 2011), Okruchy pallotyńskie na dzień dobry i dobranoc (Apostolicum, Ząbki 2017) oraz Okruchy pallotyńskie znad Tybru (Apostolicum, Ząbki 2021).
Recogito, rok XXVII, czerwiec 2026
