
Co było? Co jest i nie jest jedynie powidokiem? Dlaczego, niczym w zwierciadle, zatrzymuje czy odbija się, nie tylko jakiś szczegół, przedmiot, zarys budynku, ślady stóp, opuszczona szklarnia, nadmorski świt czy hawański skwar? Co uczynić z każdą chwilą skonfrontowaną z rzeczywistością? I jak utrwalić w pamięci to, co uwyraźnia się, ale nie do końca?
Natasza Kozłowska od dawna, krążąc wokół tych samych tematów, mierzy się z czasem, ze sobą, z materią trwania. Nie raz dokonywała i, niezmiennie z pełnym zaangażowaniem, dokonuje swoistej wiwisekcji: rzeczy, zdarzeń, naturalnych zjawisk, ale też nieodwracalnych procesów, niby nieznaczących, a tak naprawdę boleśnie odznaczających się koincydencji i, jak się zdaje, przeżyć pozostawiających głęboki ślad.
Natasza Kozłowska wie, że to, co widzialne czy dostrzegalne, to nie wszystko, to często nie to, co pojawia się, odsłania przed naszymi oczami. Nigdy nie ukrywała, że najbardziej interesują ją detale, nieśmiało wyłaniające się, choćby z rumowiska albo spod lodowej zmarzliny, strzępy unicestwionej materii i walczące o przetrwanie, na ogół niedostrzegane artefakty.
Obraz czy zdjęcie, jak i wszelkiego typu, artystyczne w zamierzeniu, ludzkie działanie, jeśli nie dotyka tajemnicy, niewiele ma wspólnego z tym, co w starożytności i w średniowieczu nazywano τέχνη [techne] albo ars, a w XVII wieku w ojczyźnie Kartezjusza zyskało miano beaux-arts. Fotografie Nataszy pomagają wejść w świat sztuki.
Marek WITTBROT
Marek Wittbrot – w latach 1991-1999 prowadził „Naszą Rodzinę”, obecnie zaś jest redaktorem „Recogito”.
Recogito, rok XXVII, kwiecień 2026
