Nie bójcie się ich!

Bez tytułu (Medziugorje, 2026) © Stanisław Stawicki

Niespełna dwa tygodnie temu wróciłem z Medziugorja. Spędziłem tam kilka dni. Miałem okazję nie tylko zobaczyć, ale i poczuć „zapach i kolor” tego miejsca – między innymi poprzez codzienną Eucharystię przy ołtarzu polowym o godzinie 19:00, Mszę dla pielgrzymów języka polskiego o godzinie 13:00 oraz posługę w konfesjonale.

O Bartku Krakowiaku nigdy wcześniej nie słyszałem. Dowiedziałem się o nim dopiero wtedy, gdy oblał czarną farbą figurę Gospy i napisał „diabeł w spódnicy”.

Jeszcze nie wiemy, co go do tego skłoniło. Znamy tylko szokujące szczegóły samego wydarzenia. Nie mamy jednak pewności, czy zrobił to pod wpływem epizodu psychotycznego, czy była to przemyślana akcja mająca na celu przyciągnięcie uwagi i ogłoszenie całemu światu, że ma dowody na „to oszustwo” (objawień Matki Bożej).

Bez tytułu (Medziugorje, 2026) ©.Stanisław Stawicki

Przyglądając się tej historii, rodzą się we mnie dwie refleksje. Pierwsza dotyczy kwestii cudownych nawróceń. Myślę, że po silnym doświadczeniu emocjonalnym w Medziugorju, Bartek poczuł „wiatr w żaglach” – wolność od nałogu, traumy i lęków. Otrzymał od Boga pociechę i szansę, czyli łaskę, której rolą jest uzdolnienie człowieka do podjęcia wysiłku w kierunku zmiany życia. Każde nawrócenie jest bowiem „darem od Boga i wysiłkiem człowieka”.

Teologia duchowości nazywa tę relację synergią, czyli współdziałaniem Boga i człowieka. Niektórzy mistrzowie duchowości posługują się tutaj metaforą dwóch skrzydeł: tak jak ptak potrzebuje obu skrzydeł, aby wzbić się w powietrze, tak bez łaski człowiek nie ma siły powstać, a bez własnego wysiłku marnuje dar od Boga.

Zdaje się, że tak też było w przypadku Bartka. Niestety jego historia ukazuje, że „skrzydło wysiłku człowieka” nie miało czasu, aby się wystarczająco rozwinąć. Bartek bardzo szybko przeszedł na poziom katocelebryty: świadectwa, wywiady, książka, film… Jeździł po parafiach i wspólnotach, opowiadając jak wiara i modlitwa pomogły mu wyjść z trudnej przeszłości, depresji, bezdomności oraz uzależnień (wczoraj wysłuchałem jednego z nich: https://www.youtube.com/watch?v=uD-O9sjK-nM).

Zabrakło czasu na to, co najważniejsze – by pod okiem kierownika duchowego lub terapeuty przepracować to, co powinno zostać przepracowane. Zabrakło też czasu i przestrzeni na ugruntowanie i pogłębienie wiary, tak jak zrobiła to Anna Golędzinowska, której nawrócenie również miało związek z Medziugorjem. Pani Ania zamieszkała na całe trzy lata we wspólnocie „Oaza Pokoju” w Medziugorju (2011–2014), gdzie „karmiła kury, sprzątała klasztorne toalety i dojrzewała w wierze”.

Bartek nie otrzymał takiej szansy, a stało się to również za naszym cichym przyzwoleniem.

Druga refleksja, która narodziła się w moim sercu i umyśle, dotyczy naszej chrześcijańskiej tożsamości. W Ewangelii według św. Mateusza znajduje się scena, w której Jezus zostaje oskarżony o to, że jest nie tylko opętany przez demona, ale wręcz reprezentuje „Belzebuba” – władcę złych duchów. Oto jak On sam reaguje na to oskarżenie: „Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie” (Mt 10, 24–26).

Czy powinno nas zatem dziwić, że Bartek Krakowiak nazwał Matkę Bożą „diabłem w sukience”? Z perspektywy chrześcijańskiej nie, gdyż sam Jezus uprzedza swoich uczniów, a Maryja jest przecież najdoskonalszą Uczennicą Chrystusa, że spotkają się z takimi zarzutami. Inaczej jednak wygląda ta kwestia, gdy spojrzymy na fakty z perspektywy społeczno-kulturowej.

Wolność słowa sprawia, że współczesna kultura dopuszcza skrajne i kontrowersyjne opinie w przestrzeni publicznej. Jesteśmy świadkami licznych prowokacji, których autorami stają się nie tylko osoby chore psychicznie, ale też celebryci lub politycy pragnący wywołać emocje lub zdobyć rozgłos.

Dla osoby wierzącej takie sytuacje stanowią potwierdzenie słów Ewangelii, natomiast dla obserwatora życia publicznego są przejawem współczesnych debat i prowokacji kulturowych.

Tak czy inaczej, chrześcijanin nie powinien lekceważyć diabła. On istnieje, a z jego działaniem mamy do czynienia każdego dnia. Zapewnia nas o tym apostoł Piotr: „Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć” (1 P 5,8). Pan Jezus natomiast wskazuje jak skutecznie z nim walczyć: „tylko modlitwą i postem” (Mt 17, 21). Walczmy więc, bronią Chrystusową!

Stanisław STAWICKI

Ks. Stanisław Stawicki. Pallotyn. Urodził się w 1956 roku w Kowalu. Przez wiele lat pracował na misjach w Rwandzie, Kamerunie, Kongo i Wybrzeżu Kości Słoniowej. Sześć lat spędził w Rzymie. Równie sześć w Paryżu, gdzie w 2003 roku na Wydziale Teologicznym jezuickiego Centre Sèvres obronił pracę doktorską Współdziałanie. Pasja życia. Życie i sposób życia Wincentego Pallottiego (1795-1850). W sierpniu 2021 powrócił do Paryża, gdzie do września 2024 roku pracował jako proboszcz parafii Świętych Jakuba i Krzysztofa w XIX dzielnicy zwanej „La Villette”. Obecnie pełni funkcję ojca duchownego i wykładowcy w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie koło Warszawy. Jest autorem trzech pozycji książkowych w języku polskim: Sześć dni. Rekolekcje z Don Vincenzo (Apostolicum, Ząbki 2011), Okruchy pallotyńskie na dzień dobry i dobranoc (Apostolicum, Ząbki 2017) oraz Okruchy pallotyńskie znad Tybru (Apostolicum, Ząbki 2021).

Recogito, rok XXVII, lipiec 2026