
Jechałam do miasta prawie nieznanego
Jechałam do miasta prawie nieznanego wieczorem, kiedy lasy
i pełne łąki układały się do snu, co tam mnie spotka, kto dotknie
mojej dłoni i powie
– dobrze, że przyjechałaś.
Noc warczała groźnie niespokojna od lat, nie uspakajał jej
stukot kół i sen tych, którzy jechali przed siebie,
wszystko było na niby: pociąg, konduktor,
niby zapadający w drzemkę.
Lęk zataczał kręgi ponad sylwetką pędzącego pociągu,
nieznośna lekkość opadała w dół za każdym pagórkiem
ciężką kotarą niewiadomego.
Na krawędzi horyzontu podświetlonego gwieździstym niebem
majaczyły się sylwetki Minotaura i skulonej Artemidy.
Skąd tutaj mityczne zjawy, może to znak, że dojedziemy
tam, gdzie nie ma końca? Na polu bitwy zostaną osamotnione
na kurhanach maki?
Lwów – Berdyczów 2026
Do Berdyczowa
Dotarłam ze stukotem żelaznych kół do Berdyczowa,
miasto jaśniało, piwonie trącały się białymi główkami,
klasztor na wzgórzu lśnił jak klejnot,
bose stopy pielgrzyma drżały przekute cierniem.
Berdyczowie, rozpoznaje twój oddech, choć chwila za krótka,
żeby poczuć życia płomień i tęsknotę chodzącą własnymi drogami.
Rzeka rozlana srebrem szeroko ginie w mroku, dociera cichy szelest łódki,
krzyk ptaków w tataraku wplątany w tajemnicę piątkowej modlitwy.
Nie znałam smaku czarnoziemów i synagogi progów, choć o to samo
prosimy żarliwie przed każda burzą.
Spotykam po drodze dawno zapomniane twarze,
przewodniczka w powłóczystej sukni opowiada o Josefie Konradzie,
przysiadłam przy monumentalnym pomniku Honoré de Balzac.
Berdyczowie, życzliwy mi jak matka, obolały, nie cichną przycupnięte
pomniki cmentarne, Berdyczowie – kto zaplanował twój los?
W bibliotece między książkami szukałam Antonycza
bliskiego sercu mojej matki, znalazłam olśnienie
w haftach, śpiewie, przymierzu w bezgranicznym smutku.
Berdyczowie, który nie boisz się nocy,
choć niebo patrolują drony,
zaśnij spokojnie, obronią cię słowa najczulsze
i dźwięk czysty świątynnych dzwonów.
2026
Na cmentarzu żydowskim w Berdyczowie
Opowiem, jak było w Berdyczowie, słowo po słowie,
obraz za obrazem, jakie mijałam domy i twarze,
czy upojona byłam ich widokiem.
Tak dużo chciałam zobaczyć, broniłam się przed mrokiem,
nie znałam krętych dróg i korytarzy, przywiózł mnie pociąg,
jechał na front z żołnierzem, który marzył o swoim dziecku.
Było tak, jak myślałam. Przenikały się kultury przez wieki,
domy i świątynie otwierały powieki i pytały mnie,
po co przyszłam, czy rozumiem mowę tutaj urodzonych:
ptaków wodnych nad rzeką, balkonów, sklepików pożydowskich.
Tak. Mówiłam cicho na cmentarzu wśród macew omszałych,
bezimienne, tkwiły w ziemi czarnej, gryzły ją z rozpaczy.
Nie. Pomyślałam, nie jestem tutejsza, nie znam wielu słów i znaczeń,
szukam zapachów, kolorów malw i nieba, smaku chleba.
Na cmentarzu nie było nikogo, gorąca cisza otulała kamienne ołtarze,
dotykałam je wzrokiem, wołałam, nikt nie przyszedł i nie odpowiedział.
Maj 2026
Przychodzę do miasta Berdyczów nocą
Przychodzę do miasta Berdyczów nocą,
zamiast gwiazd świecą śmiertelną czerwienią,
strzępy zestrzelonych dronów.
W czerni ginie światło latarni, puste ulice
dudnią ciszą, przygaszone reklamy
i twarze zmarznięte od wiatru.
Miasto Berdyczów było w moich snach,
śpiewały synagogi, biły dzwony w klasztorze karmelitów bosych,
och, Panie, czy wiesz dokąd mnie prowadzisz ścieżkami krętymi,
ja tutaj, bosa, ze skrzyżowanymi rękami, kłaniam się miastu,
całuję jego czułość w nadrzecznych meandrach, spracowane
ręce utrapionych matek, tulę smutek zamkniętych okiennic.
Miasto! Otwórz przede mną swoje ciężarne drzwi, wypuść
w niebo dobrotliwość gołębic, dodaj otuchy.
2026
Wyrwana ze snu
Wyrwana ze snu, cóż to znaczy, kiedy ziemia płonie jak żagiew,
purpurowa stała się cienka granica oddzielająca pokój od wojny,
skrzydła motyla, ich szum miarowy, krążą nade mną złowrogo,
uciekam, dosięga mnie pułapka lęku zamienionego w strach.
Linia frontu dudni w głąb przestrzelonego czarnoziemu,
otwiera się otchłań, ni to zielona, ni szara, bez dna,
głowa nie jest już moja, należy do gniazda jadowitych węży.
Codziennie, od wczesnego świtu dusza zaginionych siedzi na ramieniu,
a ty dokąd? pytam szukając prawdy w bezeceństwie,
cynamonowe sklepy uklękły, macewy zmurszałe rozpoznały
proroctwa, klasztor i jego dzwony biły na trwogę,
rzeka huczała, choć w swoim rytmie wylewała się na brzeg.
Co będzie? pytały leszczyny i zmarzłe tej wiosny morele i jabłonie,
czy zadrży ziemia, czy podpełznie pod domy zło ostateczne,
czy irysy śpiące w ogrodach nie przekwitną przedwcześnie?
Codzienność uczy się na pamięć przyszłość, kiedy przyjdzie trwoga,
stanie u wrót i odczyta ostatnie słowa wieszcza.
Przyszłość, kto wie, co nam obwieści, może nie będzie jej wcale,
niepewność zakiełkowała, urodzi drzewo bez liści?
Berdyczów, maj 2026
Renata T. KOREK
Renata T. Korek (1962), ur. w Trzebiatowie. Poetka, pedagożka, działaczka społeczna, malarka, fotografka, menedżerka kultury, badaczka historii i tradycji regionalnej, autorka artykułów i opracowań naukowych, książek dla dzieci i tomów poetyckich. W 2012 r. ukazała się jej debiutancka książka poetycka Jechałam aleją światła. Kolejną, Kobieta, która chce być mną wydała w 2016 r. Na rynku wydawniczym pojawiły się dla dzieci Wierszowanki do poduszki (2019), Bajka o Zielonym Kocie (2021) oraz Zaczarowane Podwórko (2023). Podsumowanie swoich badań pomorzoznawczych zawarła w publikacji Prace pomorskie, cz. I etnograficzna (2021). Od początku 2022 roku publikuje swoje wiersze i zdjęcia w periodyku „Recogito” (recogito.eu). Jej wiersze o wojnie w Ukrainie (wybór) zostały wydane w ukraińskiego almanachu ART TRANSLATONICA VIII, 2023. Bohaterka i uczestniczka wielu reportaży oraz audycji radiowych i telewizyjnych. Prowadzi Trzebiatowski Ośrodek Kultury. Twórczyni wielu znanych projektów kulturalnych. Członkini Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i międzynarodowej organizacji IBBY, nagrodzona m.in.: Dyplomem Europejskim (Poczdam 2008), Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2020), nagrodą Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego PRO ARTIS za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kultury (2023). (profil: Encyklopedia Pomorza Zachodniego Pomeranica). Mieszka w Trzebiatowie.
Recogito, rok XXVII, wrzesień 2026
