
nie gniewaj się na mnie prowincjo
nie gniewaj się na mnie prowincjo za to gadanie,
pogłaszczę ciebie po głowach kamienic, zapalę światło
w oknie codzienności
nie gniewaj się na mnie prowincjo za to gadanie,
cierpliwość powolną, jak oczekiwanie na pierwsze jabłko
tkwisz we mnie i nie wiem, czy to deszcz na podwórku płacze,
czy wiatr stuka w drzwi niedomknięte
stara jesteś prowincjo, zgrzybiała, o ceglanym kręgosłupie,
z którego wypadło kilka zabytkowych cegieł, zasypiasz?
wieczór przysiadł jak kruk czarny i tłucze z krzykiem dziobem
co powiesz mi, kiedy odejdę bez pożegnania,
zostawię klucz w naszym miejscu, rodzinne zdjęcie na kominku,
zeszyty szkolne z błękitem wyblakłego atramentu,
zamilkłaś, przymknęłaś oczy, ostatni autobus odjechał w nieznane
pójdę napalić w piecu, zimno ciągnie od dworu,
położysz głowę zanim zaśniesz na moim ramieniu,
noc połyskliwa będzie twoją odwieczną kołyską
Gdzie jest madonna
Miasto okrywało poranną mgłą tajemnice nieodgadnione,
wieże i kopuły świątyń rozglądały się w poszukiwaniu madonny.
Nie było jej w sklepikach pożydowskich, ani w odgłosach rzeki,
nie odbijała się w lustrze nocy, nie goniła jej niedźwiedzica z małymi.
Gdzie jest madonna, pytały umierające gwiazdy, kiedy księżyc zapadł w ciemność,
gdzie jest słowo, którym karmi się pocieszycielka skrzywdzonych?
Zgubiliśmy je, odpowiedział chór niepewnych, usadowiony na najwyższej gałęzi
drzewa dobrego i złego.
Madonna siedziała na brukowanym rynku,
była małą dziewczynką bawiącą się z kotem,
przejeżdżały obładowane furmanki,
pani doktorowa przygotowywała czulent.
Bose dziecko na opustoszałym wieczorem placu
podreptało między drewniane chałupy, one jednak huczały
i potrząsały złowrogo okiennicami.
Rano poszukiwano postaci z obrazka nad łóżkiem:
nieduża, z uśmiechem na twarzy, w sukience po kostki
– powtarzali trębacze i rajcy, konie biły kopytami.
Zamarły głosy, zarosła droga i sad był pusty,
głucha mieścina nie odzyskała swojej madonny,
czulent spalił się na popiół, jego zapach dotknął jednak
zapomnianej w kącie zapaski i katanki.
Sanok, skansen, 2026
Renata T. KOREK
Renata T. Korek (1962), ur. w Trzebiatowie. Poetka, pedagożka, działaczka społeczna, malarka, fotografka, menedżerka kultury, badaczka historii i tradycji regionalnej, autorka artykułów i opracowań naukowych, książek dla dzieci i tomów poetyckich. W 2012 r. ukazała się jej debiutancka książka poetycka Jechałam aleją światła. Kolejną, Kobieta, która chce być mną wydała w 2016 r. Na rynku wydawniczym pojawiły się dla dzieci Wierszowanki do poduszki (2019), Bajka o Zielonym Kocie (2021) oraz Zaczarowane Podwórko (2023). Podsumowanie swoich badań pomorzoznawczych zawarła w publikacji Prace pomorskie, cz. I etnograficzna (2021). Od początku 2022 roku publikuje swoje wiersze i zdjęcia w periodyku „Recogito” (recogito.eu). Jej wiersze o wojnie w Ukrainie (wybór) zostały wydane w ukraińskiego almanachu ART TRANSLATONICA VIII, 2023. Bohaterka i uczestniczka wielu reportaży oraz audycji radiowych i telewizyjnych. Prowadzi Trzebiatowski Ośrodek Kultury. Twórczyni wielu znanych projektów kulturalnych. Członkini Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i międzynarodowej organizacji IBBY, nagrodzona m.in.: Dyplomem Europejskim (Poczdam 2008), Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2020), nagrodą Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego PRO ARTIS za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kultury (2023). (profil: Encyklopedia Pomorza Zachodniego Pomeranica). Mieszka w Trzebiatowie.
Recogito, rok XXVII, październik 2026
