
Ogarnięcie wzrokiem zmasowanej ilości obrazów i rysunków malarza zajmującego uprzywilejowaną pozycję w historii sztuki skłania do zastanawia, jaka idea przyświecała temu dziełu i co sprawiło, że zyskało ono ogromną popularność. Nie pomylił się Gilles Neret twierdząc, iż w centrum tego uniwersum, należącego jedynie do Renoira, został wzniesiony ołtarz na cześć kobiety. Kobieta stanowi istotę jego malarskiej twórczości. A więc nie może być ona przekleństwem, tak jak niektórzy twierdzą, a jest pełnią szczęścia wzmagającą radość życia. Potwierdziły tę opinnię płótna i rysunki prezentowane na jednej, a w zasadzie na dwóch pokrewnych ekspozycjach prezentowanych w Musée d’Orsay, zatytułowanych Renoir i miłość oraz Renoir rysownik.

Świat kobiet i ich szczęście. Kobiety zaczytane, podekscytowane, roześmiane, zasłuchane, czasami zaniepokojone, o naiwnym czy też chłodnym, ale inteligentnym spojrzeniu, jak na przykład Portret pani Daudet z 1876. Kobiety na huśtawce, na pierwszym balu, wirujce w tańcu, Taniec w Bougival z 1883, grające na pianinie, dokonujące porannej toalety, kobiety matki, Młoda matka z 1881, kobiety ubrane, Loża w Operze z 1880 i w negliżu, kobiety zakochane i zapatrzone swoje w swoje ciało, często skąpane w refleksach światła, Akt w słońcu z 1875. Dziewczęce buzie, Szkice głów dzieci z 1881, kształty dorastających panienk, dojrzałość twarzy i kobiecego ciała nie były obce malarzowi. Jego obrazy nie stronią od ludzkich związków, uroków życia, zmysłowości. Przyjaciółki i przyjaciele, poważne matrony, dzieci przyjaciół, Kobieta z parasolką i dziecko z 1874-1876, pozujące modelki, uwieczniał potomnym. Ażeby uchwycić ich zalotność, powagę, rozatgnienie, a nawet naiwność używał olejnej farby, ołówka, pasteli, tuszu, akwareli, gliny, gdyż był nie tylko rysownikiem, rytownikiem i malarzem ale był również rzeźbiarzem. Kobiece uniwersum nie mogło obejść się bez zakochania i miłości. Dlatego malarstwo Renoira niesie w sobie tak wielki ładunek radości i wiary w uczucie i w człowieka.
Impresjonizm zapoczątkował jego malarstwo, tę ideę połączył z interpretowaniem epoki, w której żył nie patrząc na jej smutki i tragedie, ale dostrzegając w ówczesnym świecie egzystencję, w której jest miejsce na radosne chwile, a które z czasem również przeminą i trzeba je zatrzymać, utrwalić i nimi się cieszyć. Bal w Moulin de la Galette, malowany w 1876 żyje gwarem rozbawionych i roztańczonych par, między którymi rozpoznać można kilku przyjaciół artysty. Jego płótna wibrują światłem, nasycając wokół wszystko co można dostrzec wokoło. A kolor, którego używał, róż, fiolet, biel, błękit, jak mało jest w nim czerni, prawie wcale szczególnie w jego ostatnich pracach. Ta pastelowa gama czasami nawet rażąca i przejaskrawiona, ile niesie w sobie radości, wzbudzając zachwyt dla talentu i obiektywizmu prowadzącego do „klarownej, przemyślanej koncepcji całości” każdego malowanego czy rysowanego obrazu.

Pierre-Auguste Renoir podziwiał malarstwo Rafaela, fascynowali go również francuscy malarze osiemnastowieczni. W początkowej fazie jego malarstwa zauważa się ,,porywającą lekkość wyrazu jaką nadawał swoim płótnom impresjonistycznym”, jednak w przyszłości ta maniera ulegać zaczęła zmianie na rzecz form klasycznych. Można to zauważyć na obrazie zatytułowanym Trzy kąpiące się z 1886 roku. Obrazy stworzone między 1885 a 1919 to seria aktów i są one – jak pisał Kenneth Clark – „jednym z najwspanialszych hołdów złożonych Wenus”. W tym to okresie narodziło się „upodobanie do czerwieni, od różowych tonów ciała do purpury róż”. Jego styl stał się – według Wendy Beckett – „mocny, substancjonalny, kontury postaci wyraziste, a ostatnie dzieła odznaczają się wręcz bryłowością”, jak choćby w Studium do czeszącej się z 1900-1901.
„Malarstwo nie jest wyłącznie sennym marzeniem. Polega przede wszystkim na biegłości ręki i należy uprawiać je tak, jak wykonuje swój zawód dobry rzemieślnik” – podkreślał Renoir. Droga do perfekcji i uznania była dla niego powolna, wręcz mozolna.

Pierre-Auguste Renoir urodził się w Limoges w 1844 roku w licznej rodzinie krawca i gryzetki, Leonarda i Marguerite Merlet, niezamożnych rodziców, dającym swoim dzieciom możliwość przysposabiania się do zawodu. Przeprowadzka z regionu Nowej Akwitanii do Paryża w roku urodzenia Augusta dawała rodzinie większe możliwości pracy zarobkowej i kształcenia dzieci. Jako trzynastolatek terminował w Paryżu, w manufakturze pana Lévy, dekorując wyroby z porcelany, uczęszczając jednocześnie na wieczorowe kursy rysunku i pobierając lekcje muzyki u Charlesa Gounoda. Okazał się uzdolnionym muzycznie, ale jego kariera zwróciła się w stronę malarstwa a nie muzyki. Mając lat siedemnaście zarabiał na życie kolorowaniem herbów dla swojego brata parającego się heraldyką, Henriego i kopiowaniem obrazów w Luwrze, co w rezultacie zaprowadziło go do Ecole des Beaux-Arts, gdzie poznał Frédérica Bazille’a, Claude’a Moneta i Alfreda Sisley’a. Ich przyjaźń zaowocowała wspólną pracownią i pierwszym obrazem Most w Paryżu z 1867-1868 i w tym samym czasie związkiem z modelką i późniejszą partnerką, Lise Tréhot. Od 1864 roku próbował zaistnieć w kręgu malarzy wystawiając na Salonie pierwsze obrazy. Te próby nie zawsze kończyły się pomyślnie dla początkującego malarza. Odskocznią był Salon Odrzuconych, na którym krytyka była bardziej przychylna. Dopiero w 1870 roku przyjęto na Salon jego płótno Kąpiąca się i piesek, nawiązujące wyraźnie do ekspresyjnych aktów Courbeta.

Po rozstaniu z Lise w 1872 roku Suzanne Valadon, Aline Charigot, późniejsza żona Renoira, oraz Gabrielle Renard należały do kręgu cenionych przez malarza modelek. Nie wszystkie pozujące piękności zadawalały jego spojrzenie na ciało, które miał ożywić, aby wibrowało na płótnie, jak sam to podkreślał. Kenneth Clark sugerował, iż malarz nie mógł obejść się bez modelek, ich ciało było dla artysty inspiracją przez całe życie. Dziewczęca młodość tak jak i kobieca dojrzałość dawały mu siły do malowania, nawet wtedy, kiedy był już starym, schorowanym i samotnym po śmierci żony w 1915, człowiekiem. Nawiązanie kontaktów kolekcjonerem Victorem Chocquet i wydawcą Georgesem Charpentier otworzyło drogę do zamówień. Korzystał dalej z modelek, ale zdobywał jednocześnie doświadczenie malowania w plenerze. Do końca życia pozostał portrecistą. W jego karierze malarskiej pojawiają się pejzaże Łódka z 1885 i bukiety w wazonach o niespotykanych kolorach, Mieczyki z 1885, „porywające widza kobiecą wręcz mieszaniną słodkiej niemocy i niepokojącej kapryśności”.

W pisarzu Emilu Zoli i w swoim bracie dziennikarzu Edmondzie miał wsparcie i pochlebne recenzje. Podróżował po Italii, odwiedził Algier i Londyn, pisywał traktaty na temat malarstwa, dając swój podziw dawnym mistrzom przemycając w swoim malarstwie ich idee. Pierwszy syn narodził się w 1885 roku i otrzymał imię Pierre. Jean przyszedł na świat w roku 1894, a w dojrzałym wieku został reżyserem. Kolejny syn Claude, nazywany ,,Coco” urodził się w 1901. Już wówczas choroba reumatyczna utrudniała życie artyście, dlatego też potrzebne było słońce Południa i przeprowadzka na stałe z Paryża do posiadłości zawnej Collettes w Cagnes-sur-Mer. Renoir zamieszkał tam na stałe w1908 roku. Mimo choroby pozostawał skromnym, optymistycznym pasjonatem, żyjącym w prostocie i w zgodzie z losem. Powtarzał, iż dzieło sztuki, „powinno zagarniać, spowijać, unosić. To sposób, którym artysta wyraża swoją pasję; to potok tryskający z niego i nas unoszący”. Przyjaciele i znajomi nie opuszczali go. Rzeźbiarze, malarze, pisarze, manszardzi. Między nimi był ten, który uwierzył w talent artysty, Paul Durand-Ruel. Renoir pod koniec życia poruszał się na wózku inwalidzkim, mimo tego miał nową pasję, rzeźbienie. Przez schorowane stawy cierpiał korzystając z pomocy innych. W ostatnich latach życia ostoją były mu: jego kucharka i dwie modelki, Marie „la Boulangère” i Rosjanka Dédé. Latem 1919 odwiedził Paryż i swój ukochany Luwr. 3 grudnia 1919 roku jeszcze pracował przy sztalugach, a nocą zmarł w obecności syna Jeana w swojej posiadłości Collettes.
Trudno się nie zgodzić z opinią, „Renoir stworzył u schyłku życia nowy styl i ukoronował swe dzieło serią mistrzowskich obrazów o nasyconych kolorach, subtelnych rytmach, pełnych siły bryłach, bogatej inwencji; z każdym płótnem wyobraźnia jego stawała się płodniejsza, ekspresja szczęśliwsza. Skromność Renoira sprawiała, że w ostatnich latach zastanawiał się często, czy jego malarstwo godne jest wielkiej tradycji francuskiej, z którą czuł się coraz bardziej związany, uważał bowiem swoje wysiłki za kontynuację XVIII wieku”.
Anna SOBOLEWSKA
Anna Sobolewska – urodziła się w Białymstoku. Studiowała pedagogikę w Krakowie. Współpracowała między innymi z paryską Galerią Roi Doré i ukazującymi się we Francji czasopismami: „Głos Katolicki” i „Nasza Rodzina”. W roku 2015 w Éditions Yot-art wydała książkę Paryż bez ulic. Jocz, Niemiec, Urbanowicz i inni. Od ponad trzydziestu lat mieszka w Paryżu.
Recogito, rok XXVII, czerwiec 2026
