
Królestwo Tanatosa, czyli śmierci, oraz Hypnosa, snu, nierozłącznych braci, synów nieodgadnionej Nyks, nocy, to królestwo tajemnicy i ciemności. Jak wiele się w nim dzieje, jest wiadome jedynie tym dwóm bogom. Nie można jednak zapominać o trzecim, bogu miłości Erosie. Noc sprzyja poddaniu się ich władzy, pozwala na efemeryczne zniewolenie, na uspienie świadomości, na rodzaj ekstazy, gdzie prym wiedzie Morfeusz, syn boga Hypnosa uosobienie marzań sennych.
,,Sen, odpoczynek natury. Sen, ty najsłodszy z bogów, jesteś spokojem ducha, przepędzasz niepokój, uspakajasz wyczerpane istoty odpoczywające po trudach codzienności i odnawiasz ich siły” – wygłaszał peany na cześć snu królującego niepodzielnie w nocy Owidiusz, poeta starożytności.

Stan ludzkiego snu i nie tylko ludzkiego to przewodni temat ekspozycji przygotowanej przez Musée Marmottan Monet, noszącej tytuł Królestwo snu. Temat pasjonujący i intrygujący pokazujący powiązanie sztuki z symbolicznym i alegorycznym znaczeniem snu. Patrząc na ilość prezentowanych dzieł sztuki XIX i XX wieku poddajemy się introspekcji, wkraczamy na teren dość delikatny, gdyż dotyczyć on może, ale nie musi, również naszych, sennych marzeń. Różnorodność naukowych badań, jak i ciekawość przeciętnego śmiertelnika nie omija fenomenu snu. Tym bardziej wtedy, gdy informacje o nim podsycają traktaty filozoficzne, literatura, obrazy malarskie, dzieła rzeźbiarskie bądź muzyczne, wizyty w gabinetach psychoanalityków. Mówi się, iż sen zajmuje jedną trzecią naszej egzystencji. Wpisany został w naturę człowieka z momentem naszego poczęcia. Zakodowany na całe życie stał się zaprzeczeniem jawy. Jest jej nieuchwytnym cieniem, lustrem, w którym przegląda się codziennie nasza rzeczywistość. Jest jak bańka mydlana, czasami kolorowa, czasami czarno-biała, pryskająca z momentem przebudzenia. Nie można jej uchwycić, iść jej śladem a nawet zapamiętać. Ale bez snu nie można żyć.
Kiedy sen nie chce przyjść, co robić? Tekst muzyczny podpowiada, aby ,,nauczyć się na jawie śnić”. Jednak takie zajęcie wcale nie jest łatwe. Myśl zaczyna gonić inną, kolejną, jeszcze bardziej uporczywą, pobudzaną naszą świadomością, nieułatwiającą głębokiego zaśnięcia. Wszystko na nowo odżywa, tak bardzo realne i rzeczywiste aż do bólu. Szukamy odpowiedzi na wiele dręczących nas pytań i one nie są już snem, one są jawą. Prawdą, którą przeżyliśmy albo przeżywamy. Zamykamy oczy i czekamy na moment, kiedy świadomość podda się innemu wymiarowi, stanowi przez człowieka nie kontrolowanemu, tak trudnemu do zrozumienia. Marzenia senne zniewalają nas, wypierają dzienną aktywność i czasami są snem błogim, czasami koszmarem czasami snem proroczym, często też snem erotycznym. Różnorodność snu, jego warianty poznajemy i przypominamy sobie śledząc podzieloną na osiem tematycznych działów wystawę. Skierowanie zainteresowania publiczności prowadzi do zagłębienia się na przykład w radosne uniesienie uchwycone przez anonimowego artystę w obrazie Śpiąca dziewczyna z lat 1615-1620, bądź w spokojny sen Jeana Jacquesa Rousseau, który zniewolił filozofa w grocie Etroits. Chwile jego snu uwiecznił Jean Baptiste Chatigny w 1877. Bogowie antyczni i Bóg Biblii goszczą niepodzielnie w temacie sennych marzeń. Cytując (Psalm 4, 9) „bo tylko Ty, o Panie, pozwalasz mi spocząć bezpiecznie”, doświadczamy Bożej mocy czuwającej nad człowiekiem w chwilach jego odpoczynku.

Biblijny Bóg zsyła na Adama sen w chwili stworzenia Ewy, pramatki ludzkości, pod jego okiem zasypiają utrudzeni apostołowie, święty Piotr i święty Jan, śpiące dzieciątko Jezus z obrazu Antonia Randy’ego z 1640 zatapia się w swoich dziecięcych marzeniach. Poprzez mityczne figury Hypnosa, Tanatosa i Erosa odkrywamy niejednoznaczność ludzkiego snu, głębię utraty życia, gdyż jak pisał Robert Musil: „umieramy codziennie w bezsennej głębi snu”. Kiedy śmierć zastyga na twarzy, bóg miłości Amor ją budzi, uspakaja i rozpromienia, wówczas sen pięknieje a ekstaza roznamiętnia. Antyczna opowieść o historii Psyche i Erosa czy też Endymiona ukaranego przez Zeusa wiecznym snem przenosi nas w sferę irracjonalną, czego przykładem może być interpretacja malarska Simona Voueta z 1650 i Georga Frederica Wattsa z 1903-1904 roku. Niestety, nasz mózg odpowiada również za koszmary senne. One dopadają nas nieproszone, dręczą wywołując grozę, krótkotrwałą wiarę w ich spełnienie. Wchodzą do naszej podświadomości różnymi drzwiami. Są odbiciami naszych instynktów, marzeń, doświadczeń, naszych lęków, tak jak Sen poety Johna Faeda obraz z 1881-1882, czy Sny doktora wygrawerowane przez Albrechta Dürera w latach 1498-1499. Te najbardziej nieprzyjemne, makabryczne ze zjawami i horrorem, naznaczyły sztukę szczególnie w ostatnich dwóch stuleciach obrazami Johanna Heinricha Füssliego, Gabriela von Maxa, Alfreda Kubina, czy też Gustave’a Courbeta. Dołącza do nich Francisco Goya z akwafortą zatytułowaną Sen rozumu rodzi potwory z 1790.

Noc ma swoje prawa i jeżeli wierzyć legendom, jej nieodłączny towarzysz Księżyc w fazie swojej pełni zabawia się ludzką aktywnością, zamieniając człowieka w lunatyka. Zjawisko somnambulizmu, chodzenia we śnie, prezentuje obraz Maximilliana Pirnera z 1878, zatytułowany Lunatyczka. Powaga tematu łączy w sobie subtelność i lekkość żywej postaci pogrążonej w głębokim śnie, balansującej jednak na wystającym gzymsie dużego okna. Ciemna noc nie budzi lunatyczki ona ją prowadzi tylko jej wiadomą drogą. Sen, który nie nadchodzi łatwo można sprowadzić i zamówić na własne żądanie, czemu służy hipnoza. Skutkiem jej jest ,,senność naturalna wynikająca z wewnętrznego wyciszenia”. Kwiaty z marzeń Fernanda Khnopffa, obraz namalowany w 1895, oraz Hipnoza praktykowana przez Schrencka-Notzinga, płótno Alberta von Kellera z 1885, ilustrują hipnotyczny trans i jego efekty.

Intensywnej euforii, kolorowych, bajecznych snów niektórzy potrzebują jak powietrza czy wody. To droga w objęcia boga Tanatosa, boga śmierci. Kroczą nią uzależnieni od alkoholu i narkotyków amatorzy substancji psychoaktywnych. Kiedyś ,,błogosławione” opium, a dzisiaj amfetamina czy heroina zastępują leki nasenne. W tej materii szuka się nie tyle marzeń sennych co halucynacji i całkowitego zapomnienia. „Opium rozszerza to, co nie ma granic, wydłuża nieskończoność, pogłębia czas, zgłębia rozkosz i napełnia duszę ciemnymi i ponurymi przyjemnościami ponad jej możliwości” – pisał Charles Baudelaire w Kwiatach zła.
Do marzeń sennych, jakie one by nie były, jest potrzebne miejsce. Każdy z nas je sobie mości, urządza i skrywa przed wścibskim okiem. Łóżko, poduszka, przykrycie, nocny strój, są nieodłącznymi rekwizytami każdego śpiącego. Artyści w swojej twórczości nie pomijali tych rekwizytów, stawiając jak Balthus przy łóżku kobiety szykującej się do snu, lampę, wokół której krąży uporczywie ćma. Obraz namalowany został między 1959 a 1960 rokiem.
Paryska wystawa to rodzaj pomysłowej lekcji przybliżającej prawdę o śnie w sposób oryginalny i nieprzypadkowy. Obserwujemy sztukę w służbie nauki, jej przydatność w oddziaływaniu na naszą percepcję, stosunek do obrazu, do prawdy rzeczywistej czasami zbyt bolesnej. Na wyselekcjonowane dzieła patrzy się pod jednym kątem, ale to nie przeszkadza dostrzegania problemu snu w wielokrotnym jego ujęciu.
Anna SOBOLEWSKA
Anna Sobolewska – urodziła się w Białymstoku. Studiowała pedagogikę w Krakowie. Współpracowała między innymi z paryską Galerią Roi Doré i ukazującymi się we Francji czasopismami: „Głos Katolicki” i „Nasza Rodzina”. W roku 2015 w Éditions Yot-art wydała książkę Paryż bez ulic. Jocz, Niemiec, Urbanowicz i inni. Od ponad trzydziestu lat mieszka w Paryżu.
Recogito, rok XXVII, luty 2026
